Mulanje – pośród herbacianych pól

Mulanje – małe miasteczko na południu Malawi. Spędzimy tu najbliższe trzy dni, czekając aż nasi dzielni współtowarzysze podróży zdobędą górę Sapitwę, najwyższy szczyt Afryki Centralnej.

No cóż, znowu pożyjemy sobie w małomiasteczkowym rytmie. Oczywiście jest to małe miasteczko w wersji afrykańskiej. Nie jest źle – hotel mamy całkiem przyzwoity (jak na standardy zambijsko-malawijskie rzecz jasna), oferta żywieniowa jest całkiem bogata – to znaczy jest nawet jakiś pieczony kurczak, ryż. Jest też skromny targ z owocami i warzywami. Da się żyć i nawet odpocząć przez kilka dni. I nawet jest czym się zająć – to bardzo ciekawy rejon Malawi.

Mulanje – pośród herbacianych pól slider 1

Po pierwsze – sama Góra. Ale o tym w następnym artykule.

Po drugie – Mulanje to herbaciana stolica Malawi. Od lat trzydziestych XX wieku Brytyjczycy zakładali to plantacje herbaty – klimat był sprzyjający, choć region był bardzo odizolowany. Do dziś można zwiedzać kilka rezydencji plantatorów herbaty – Huntington House i Chawani Bungalow należą do najbardziej znanych spośród nich. Ba można nawet w nich mieszkać, żyjąc w stylu brytyjskich plantatorów sprzed 100 lat, ale to raczej droga impreza. Stąd też uznaliśmy, że hotel, w którym zatrzymaliśmy się (daleki od standardu rezydencji) w pełni zaspakaja wszystkie potrzeby.

Włóczymy się więc po okolicznych polach herbacianych, przyglądamy się ciężkiej pracy zbieraczek liści herbacianych, budzimy prawdziwą sensację w pobliskich wioskach. Turyści są tutaj rzadkością – jeśli już się pojawiają to tylko po to aby wejść na Sapitwę, jesteśmy więc czymś egzotycznym i szalenie ciekawym. Zwłaszcza dla oblegających nas dzieciaków.

Jest pięknie – widokowo i przyrodniczo. Tak więc – polecam. Zwłaszcza na kilkudniowy odpoczynek po trudach trekkingu.