Malawi Lake NP. Najpiękniejsze jezioro Afryki

Jezioro Malawi, Niasa – nazwy brzmią dla mnie znajomo. Jako mały chłopiec miałem akwarium i najpiękniejsze ryby – pielęgnice pochodziły z tego właśnie jeziora. No i jeszcze z Tanganiki, której do tej pory nie miałem szczęścia zobaczyć.

Co wobec tego tu mamy? Odpowiedź jest prosta – jeden z najbogatszych, najbardziej zróżnicowanych, słodkowodnych ekosystemów na świecie. I na dodatek – większość gatunków żyjących tu ryb jest endemiczna, nigdzie indziej ich nie zobaczysz. Do tego są piękne, bajecznie kolorowe i nie boją się ludzi. Woda zaś jeziora jest krystalicznie czysta i doskonale przejrzysta.

Czyli raj dla nurków i snorkelerów!

Malawi Lake NP. Najpiękniejsze jezioro Afryki slider 1

Hmm. Jednak nie. Jak w każdym raju i tu czai się podstępny wąż 😊

Bilharcjoza. Inaczej mówiąc schistosomatoza, dosyć okropna choroba pasożytnicza powodowana przez  kilka gatunków przywr. Bynajmniej nie rzadka – to w ocenie WHO, zaraz po malarii, najpoważniejszy problem parazytologiczny na świecie. Objawy ma zdecydowanie mało przyjemne – początkowo wysoka gorączka, bóle brzucha, krwiste biegunki, ostry kaszel. Potem ziarniniakowe zmiany w wątrobie, śledzionie, mózgu, rdzeniu kręgowym i nerkach. W efekcie – możliwe inwalidztwo albo śmierć.  

Niestety to endemiczna choroba dla Jeziora Malawi – małe ślimaki żyjące w tutejszych przybrzeżnych wodach są nią często zarażone. Efekt – jak podaje WHO, nawet do 80% kąpiących się i nurkujących tutaj łapie bilharcjozę. Pocieszenie – jeśli robili to przez około dwa tygodnie, o tym mówią badania (im dłużej coś robisz tym masz większą ekspozycję na zagrożenie). I jeśli to robią to niedaleko brzegu, gdzie są wsie – tam ryzyko zakażenia jest szczególnie duże.