Marrakesz. Nekropolie i pałace

Dziś – zwiedzanie w rytmie wielkiej polityki. Oczywiście tej maghrebskiej i andaluzyjskiej. I raczej z XI czy XVI wieku a nie współczesnej.

Skąd ta idea? Ano, z miejsca, w którym się znajdujemy. Marrakesz to nie tylko Dżami el-Fnaa, bazary, egzotyka i orientalne zamieszanie. Marrakesz to też władza. I wielka sztuka –  i tą też dziś będziemy podziwiali.

Wszystko zaczyna się od Almorawidów – tajemniczych, „zasłoniętych ludzi”, którzy w gdzieś w XI wieku wyłonili się z piasków Sahary. Po to aby przywrócić Islamowi pierwotną czystość a dla siebie zdobyć władzę nad całym Maghrebem i południową Hiszpanią. Plan udał się w całej rozciągłości, ba nawet z małym naddatkiem – Almorawidzi podbili tez bogate w złoto Królestwo Ghany w dzisiejszym Mali. Potrzebna była jeszcze stolica, położona raczej na południu Maroka, bliżej saharyjskich baz plemienia Lamtuna (to z nich wywodzili się Almorawidzi, to przodkowie Tuaregów). I tak dokładnie w 1060 roku Abu Bakr ibn Umar – założył Marrakesz, Czerwone Miasto. Zgodnie z legendą jego saharyjscy wojownicy niechcący (jedli daktyle i wyrzucali pestki) zasadzili też tysiące palm daktylowych – i tak powstała wielka oaza.

 Od momentu swojego powstania w XI wieku Marrakesz już na zawsze pozostawał ważnym centrum władzy. Nieprzypadkowo zresztą – kto nad nim panował ten kontrolował całe południowe Maroko wraz z jego szlakami karawanowymi. A to prawie zawsze przekładała się na potęgę ekonomiczną i dostęp do złota, dlatego też do XVII wieku to właśnie handel transsaharyjski był głównym źródłem bogactwa Maroka.

Stąd też i obecność w historii miasta wielkich marokańskich dynastii – Almorawidów, Almohadów, Merynidów, Saadytów i do dziś rządzących Alawitów. Oraz bogactwo dzieł architektury i sztuki jakie po sobie zostawili w Czerwonym Mieście.

Jeśli chcemy lepiej poznać ten aspekt  Marrakeszu to powinniśmy się udać do południowych dzielnic miasta – tu znajdziemy miejsca najbardziej związane z metropolitalną rolą Czerwonego Miasta. Wyruszmy więc po to aby zrozumieć złożoną historią tego miasta i móc podziwiać piękno jego architektury.

Zaczynamy w ścisłym centrum, od położnego tuż obok Placu Dżami Al-Fnaa wielkiego meczetu Kutubijja – największego i najstarszego w Marrakeszu. Meczet Księgarzy bo tek jest też nazywany to widomy znak potęgi Almohadów – dynastii, która rządziła Marokiem (i całym Maghrebem wraz z południową Hiszpanią) w XII i XIII wieku. Sztuka Almohadów łączyła w sobie surowość architektury banco z saharyjskich oaz i gór Atlasu z wyrafinowaniem bliskim Kordobie i Sewilli – minarety Kutubijji, Meczetu Hassana w Rabacie i najsłynniejszej z trojga, Giraldy z Sewilli są tego widomym dowodem. To przedziwne połączenie to wynik złożonej historii tej dynastii.

Zaczyna ją kolejny święty mąż – Muhammad ibn Turban, Berber z Gór Atlasu. Człek surowy i twardy, pełen płomiennej wiary i charyzmy. Skupia dookoła siebie grono wyznawców i tak powstaje wielki ruch religijno-militarny – Almohadzi. Jednoczy plemiona Atlasu i postawia zbawić/podbić świat (wybierz właściwe ?). Almohadzi uznawszy Almorawidów za heretyków zepsutych bogactwem i wyrafinowaniem Al-Andalus (Sewilla jest w stanie rozmiękczyć każdego, nawet saharyjskich koczowników) podnoszą przeciwko nim bunt i po kilku latach zaciętych walk odnoszą zdecydowane zwycięstwo. Marrakesz jednak nie traci na znaczeniu, ba, staje się prawdziwą światową metropolią – stolicą potężnego imperium rozciągającego się od Tunisu, poprzez cały Maghreb i Al-Andalus aż po Saragossę.  A my dzięki tym zwycięstwom możemy podziwiać cudowny minaret Kutubijja.

Południe Marrakeszu kryje jednak znacznie więcej niezwykłych skarbów sztuki. Nieco dalej, pośród uliczek Mediny odwiedzamy Grobowce Saadytów, kolejnej wielkiej dynastii, która rządziła Marokiem XVI i XVII wieku. Saadyci ponownie w Marrakeszu umieścili centrum swojego rozległego państwa, uciekając z nieprzychylnego im Fezu.  Sukcesy tej dynastii były naprawdę niezwykłe – wyparli oni z Maroka Europejczyków, którzy rozpanoszyli się na wybrzeżu, ponownie rozwinęli handel transsaharyjski, odbudowali rzemiosło i miasta. A w szczycie swojej potęgi dokonali czegoś niezwykłego – Ahmed Al-Mansur przeprowadził wielką armię przez Saharę po to aby podbić bogate w złoto i czarnych niewolników Imperium Songhaju leżące na terenie dzisiejszego Mali i Nigru. Władca ten zasłynął też ze swego wielkiego bogactwa – to właśnie on wybudował wspaniały Pałac El Badi, którego imponujące ruiny położne są w południowej części miasta. Tego miejsca niestety nie zdążyliśmy zwiedzić – Grobowce Saadytów są jednak piękne, to jeden z najciekawszych przykładów sztuki andaluzyjsko-mauretańskiej jaki miałem przyjemność oglądać. Co prawda, razem z tłumem turystów, ale cóż…

Włóczymy się dalej po uliczkach Mediny – wąskich, hałaśliwych, pełnych barwnie ubranych ludzi. Podziwiamy intrygującą miejską architekturą Marrakeszu – słynącego ze swoich riadów, tradycyjnych domów bogatych kupców, których wiele zachowała się właśnie w tej części miasta. Niektóre z nich zresztą zostały zamienione na hotele – zarówno te bardziej luksusowe jak i tańsze, bliższe standardom budżetowym. W takim zresztą przybytku spędzamy w kilka nocy w Marrakeszu – w mojej ocenie to zdecydowanie najlepsza opcja noclegowa.

Odwiedzamy też Mellah czyli dawne żydowskie getto Marrakeszu. Żydzi byli obecni na terenie obecnego Maroko już od przeszło 2500 lat (o tym więcej w artykule o Wąwozie Todra), ich związki z społecznościami Maghrebu zawsze były bardzo silne. Tutaj jednak pojawili się jako uciekinierzy i wygnańcy z Hiszpanii – byli ofiarą rekonkwisty i przymusowego nawracania przez Arcychrześcijańskich Królów Hiszpanii. Gościnnie przyjęci przez Sułtanów Maroka Sefardyjczycy (bo tak nazywa się iberyjskich Żydów) stworzyli w Marrakeszu silną społeczność – kupców, rzemieślników, bankierów i rabinów. Dziś już ich prawie nie ma – prawie wszyscy wyjechali w latach czterdziestych i pięćdziesiątych osadzając się w Izraelu. Pozostała po nich piękna Synagoga Lazama zbudowana w roku repulsji z Andaluzji (czyli 1492) i położony nieco dalej niej rozległy, żydowski cmentarz pełen starych nagrobków.

Ostatnim punktem na trasie naszej wędrówki po imperialnym Marrakeszu jest Pałac Bahia – dziś zdecydowanie najlepiej zachowana miejska rezydencja, paradoksalnie zbudowana nie dla któregoś z Sułtanów a dla wezyra – Si Moussy.  Niezwykłe miejsce – XIX wieczny przykład rezydencjonalnej architektury Maroka, bogato zdobiony wspaniałymi sztukateriami, majolikowymi posadzkami i ścianami, bogato rzeźbionymi, drewnianymi sufitami. A wszystko to w pięknych ogrodach – pełnych kwiatów, motyli i uginających się od owoców drzewek pomarańczy.

Miejska wersja raju