South Luangwa NP. Safari popołudniowe

Park Narodowy South Luangwa w opcji safari nie zorganizowanego okazuje się być trudnym orzechem do zgryzienia. Z Chipaty nie ma regularnego transportu publicznego – po 2 dniach szukania decydujemy się na wynajęcie zdezelowanego minibusika. Co i  tak kończy się opcją transportu zbiorowego – pan kierowca w trakcie podróży doładowuje na maksa samochód – okazuje się, że wynajęty nie znaczy do naszej dyspozycji.

Trudno, dyskusja i tak jest zbędna. Tym bardziej, że już sama droga jest świetna – oczywiście w kontekście eksploracji a nie jakości nawierzchni. Jedziemy przez prawdziwe pustkowia, tylko busz i rzadkie wioski. Pojawia się za to coraz więcej dzikich zwierząt – na początku tylko jakieś małe antylopy i guźce, ale tuż przed samymi granicami Parku przemykają żyrafy i słonie. Rewelacja!

South Luangwa NP. Safari popołudniowe slider 1

W  South Luangwa w zasadzie nie ma opcji jakiegoś taniego noclegu – są tam tylko drogie luksusowe lodge’s. Piękne bungalowy nad rzeką lub wypasione domki na palach – każdy po 200$-300$ za dobę. Ostatecznie możemy rozbić namiot za kilkanaście dolarów na małej łączce tuż nad rzeką – wersja uboga, ale za to z pięknym widokiem. Właściciel kampu, miły Anglik ostrzega co prawda przed słoniami i hipopotamami – jak twierdzi rozbiliśmy się na ich ulubionym pastwisku, ale cóż… Nie mamy wielkiego wyboru.

South Luangwa to jeden z najpiękniejszych parków narodowych całej Afryki – prawdziwa ostoja dzikiej przyrody. Można tu zobaczyć wszystko – stada słoni, żyraf, zebr i antylop, rzeki pełne krokodyli i hipopotamów, no i drapieżniki – lwy, lamparty i hieny. Toteż nie ma co czekać – decydujemy się na wieczorne safari. Co prawda okrutnie drogie (40$ za 5h), ale tu nie ma żadnego wyboru. Bierzesz co jest w ofercie, albo nic nie zobaczysz.

Ruszamy więc czymś w rodzaju ciężarówki przystosowanej do jazdy po tutejszych bezdrożach – mamy strategiczne miejsca na pace, idealne do obserwowania i robienia zdjęć.

Na początek małe stado słoni – wygląda na, że Anglik miał rację – jest tu ich pełno. Po chwili piękna rodzina żyraf – to rzadki podgatunek, żyrafa rodezyjska (Giraffa tippelskirchi), żyjąca w zasadzie tylko w dolinie Luangwy. Potem obserwujemy pasące się wspólnie na nadrzecznych łąkach stada pawianów masajskich (Papio cynocephalus), guźców zwyczajnych (Phacochoerus africanus), kobów śniadych (Kobus ellipsiprymnus) i impal  (Aepyceros melampus). Udaje się nam też dostrzec najpiękniejszego i największego z bocianów – żabiru afrykańskiego (Aepyceros melampus) – potężny ptak, ma prawie 3-metrową rozpiętość skrzydeł! I wreszcie cream of the cream całego wieczornego safari – prawdziwe zatrzęsienie hipopotamów wylegujących się w rozlewiskach rzeki Luangwy. Rozdziewających gęby, pokazujących potężne zębiska, chrumkających i głośno ryczących. Spektakl o zachodzie słońca …

Luangwa – raj zwierząt, które rządzą tu niepodzielnie.

O czym przekonujemy się z całą rozciągłością już w nocy. Nie warto było ignorować ostrzeżenia miłego pana właściciela (tylko jaki mieliśmy wybór?). Jest dokładnie tak jak mówił – na naszym polu namiotowym pasą się hipopotamy, łażą pomiędzy naszymi namiotami. To jednak nie koniec atrakcji jakie przynosi noc – okazuje się, że mój namiot znajduje się na trasie stada słoni podążającego do rzeki. To przedziwne uczucie być metr od (lub raczej pod) tak wielkiego zwierzęcia – tak samo ekscytujące co przerażające 😊

Noc na polu namiotowym w South Luangwa – jeśli lubisz zwierzęta i dobrze znosisz ich (bardzo bliską!) obecność – to polecam. Nie zawiedziesz się.

South Luangwa NP. Safari popołudniowe slider 2

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *