Quidah. Fete de Vodun. Część II

Fete de Vodun trwa przez cały dzień. Od rana zbierają się początkowo dziesiątki a potem już setki ludzi – podekscytowanych Świętem i pięknie ubranych w tradycyjne stroje. Przybywają też z czasem oficjele i goście z zagranicy, pojawiają się stosunkowo liczni ekspaci i turyści. Cała ta oficjalność jest jednak tylko fasadą – Fete de Vodun jest prawdziwie tradycyjną ceremonią a raczej ciągiem ceremonii.

Najważniejszymi jej uczestnikami są Królowie wraz ze swoimi licznymi dworami. W Beninie system władzy jest niejako podwójny – z jednej strony mamy normalną administrację rządową i regionalną, wybieralny parlament i prezydenta. Utrzymał się jednak cały tradycyjny układ władzy – mamy Królów Quidah, Allady, Abomay-Calvi, Porto Novo, Ketou i szereg innych. Każdy z nich ma swój pałac, świątynię Vodun z kapłanami, Święty Las i rzecz jasna dwór. I każdy przybył na Fete de Vodun – możemy więc podziwiać Królów i Królowe w całej ich wspaniałości, ubranych w przebogate szaty, z najprawdziwszymi złotymi koronami na głowach, wręcz obwieszonych grubymi złotymi łańcuchami i bransoletami.  

Quidah. Fete de Vodun. Część II slider 1

Obok nich w ceremonii uczestniczą liczni kapłani i kapłanki Vodun i równie liczne fetysze – dookoła nich co chwilę obywają się transowe ceremonie budzące wielkie emocje u wiernych wyznawców. Co ciekawe podobnie jak podczas ceremonii Marii Lionzy (które kilka lat wcześniej oglądałem w Wenezueli) bardzo liczni pośród medium i kapłanów są transwestyci. Pewnie i tutaj ich tożsamościowe niedookreślenie zwiększa ich zdolność doświadczania transu i nawiązywania kontaktów z duchami.

Całe święto ma tez charakter wspólnej zabawy – jest bardzo głośno, słychać transową muzykę, obficie leje się też lokalny alkohol. Pojawiają się zespoły bębniarzy (to również uświęcona aktywność) nadający rytm ceremoniom i obrzędom. Gdzieś na prowizorycznej scenie prezentują swoje umiejętności tancerze, akrobaci i postacie w maskach.