Quidah. Fete de Vodun. Część I

Fete de Vodun jest być może najdziwniejszą impreza w jakiej kiedykolwiek uczestniczyłem. Zaskakujące połączenie pradawnych, religijnych ceremonii z atmosferą prowincjonalnych obchodów 1 Maja w komunistycznej Polsce. A to wszystko w scenerii tropikalnych plaż, palm i wzburzonego Atlantyku.

Ale po kolei. W dwóch artykułach opowiem czym jest, do jakich tradycji nawiązuje, co upamiętnia i jak przebiega Narodowy Dzień Voodoo czyli Fete do Vodun.

Po pierwsze i chyba najważniejsze – czym w ogóle jest Vodun ? Pisałem już w kilku wcześniejszych artykułach o różnych aspektach tej religii – czas na pewne usystematyzowanie.

Quidah. Fete de Vodun. Część I slider 1

Po pierwsze Vodun to nie nowoorleańskie Voodoo czy haitańskie Vodou. Oba te kulty są znacznie bardziej znane – to oczywiście zasługa kultury popularnej, licznych filmów, w których bohaterami są demoniczni kapłani voodoo a ich ofiarami są nieszczęśnicy zamieniani w zombie.  Faktycznie obie religie mają silny związek z Afryką – stworzyli je niewolnicy wywożeni z terenów dzisiejszego Beninu, Togo i Nigerii łącząc dawne wierzenia afrykańskie z elementami katolicyzmu. Dziś jednak Voodoo i Vodou to osobne religie, ze swoim panteonem Bogów, specyficznymi ceremoniami i typowymi dla nich zwyczajami.