Podróż w głąb Ziemi śladami Humbolda czyli Cueva de los Guácharos

Przerywamy nasz beztroski wypoczynek w Mochima i jedziemy do Cueva de los Guácharos – jednej z największych jaskiń Ameryki Południowej. Dojazd okazuje się więcej niż skomplikowany więc ostatecznie w pobliskim mieście Cumana wynajmujemy samochód z kierowcą, coś w rodzaju nieformalnej taksówki. Droga jest zaskakująca ciekawa, przejeżdżamy przez nieznane nam góry, trochę przypominając krajobrazy Irlandii – niewysokie, bardzo zielone, pokryte trawami.

Cueva de los Guácharos to prawie 11-kilometrowy kompleks jaskiń, prawdziwe podziemne królestwo, którego jedynie niewielka część jest udostępniona do zwiedzania. Można wejść pod opieką przewodnika do pierwszych 2 kilometrów jaskiń, ale to wystarcza aby zdać sobie sprawę z ich ogromu. Jaskinie znane są już od przeszło 200 lat, ale ich pierwszy opis pozostawił słynny niemieckie podróżnik Alexander von Humbold, który odwiedził je w 1799 roku podczas swojej podróży po Ameryce Południowej. On też zwrócił uwagę na niezwykłą, endemiczną faunę zasiedlającą jaskinie.

Podróż w głąb Ziemi śladami Humbolda czyli Cueva de los Guácharos (1)
Podróż w głąb Ziemi śladami Humbolda czyli Cueva de los Guácharos (2)
Podróż w głąb Ziemi śladami Humbolda czyli Cueva de los Guácharos (3)
Podróż w głąb Ziemi śladami Humbolda czyli Cueva de los Guácharos (5)
Podróż w głąb Ziemi śladami Humbolda czyli Cueva de los Guácharos (4)
Podróż w głąb Ziemi śladami Humbolda czyli Cueva de los Guácharos (6)
Podróż w głąb Ziemi śladami Humbolda czyli Cueva de los Guácharos (7)
Podróż w głąb Ziemi śladami Humbolda czyli Cueva de los Guácharos (8)
Podróż w głąb Ziemi śladami Humbolda czyli Cueva de los Guácharos (9)

Zwiedzanie odbywa się z przewodnikiem zaopatrzonym w lampę gazową, której jednak używa bardzo ostrożnie, nam w ogóle nie wolno używać latarek (ani tym bardziej robić zdjęć z fleszem)  – wszystko dlatego aby nie płoszyć tłuszczaków. Ptak ten – tłuszczak  (Steatornis caripensis) jest głównym mieszkańcem jaskiń – prawdopodobnie gniazduje tutaj około 10000 tych wyjątkowych stworzeń. Żyją one w prawie całkowitej ciemności, stosunkowo dobrze widzą, ale w jaskiniach (gdzie kompletnie nic nie widać) posługują się nie wzrokiem a echolokacją czym przypominają nietoperze. Tłuszczaki żywią się owocami palmy olejowej i magazynują w ciele olbrzymie ilości tłuszczu, co skrzętnie wykorzystywali sprytni Indianie, traktując młode ptaki jako swoisty przysmak. Tłuszczaki wydają  też niesłychane dźwięki – coś podobnego do upiornego skrzeczenia i klekotania – co ciekawe to właśnie nagrań ich głosów użył Alfred Hitchcock jako ścieżki dźwiękowej do słynnego filmu Ptaki.

Spotykamy zresztą jeszcze inne przedziwne zwierzęta żyjące tylko w tych jaskiniach – szczury, pająki, kraby czy karaczany (może nie za miły zestaw, ale za to ciekawy i unikatowy – żyją one tylko tutaj). W głębszych częściach jaskiń, gdzie nie dolatują już tłuszczaki można już używać lepszego oświetlenia i robić zdjęcia z lampą błyskową. Pozwala to w pełni docenić wspaniałość formacji skalnych – olbrzymich stalaktytów i stalagmitów oraz dobrze tu zachowanych skamieniałości. Jest zimno, wilgotno i tajemniczo…

Wracamy po kilku godzinach włóczenia się po jaskiniach z naszym kierowcą – on sam co zaskakujące był tutaj pierwszy raz a mieszka nie dalej niż 100km od tego miejsca. To po raz kolejny pokazuje mi, że podróżowanie i zwiedzanie jest przywilejem bogatych społeczeństw.

Po drodze spotyka nas niemiła niespodzianka – olbrzymi korek w samym środku górskiego pustkowia. Początkowo kompletnie nie wiemy co się dzieje, dopiero po kilku minutach dowiadujemy się, że mieszkańcy okolicznych wiosek urządzili blokadę drogi. I to nie byle jaką, bo składające się z kilku barykad rozmieszczonych strategicznie co kilka kilometrów. To w zasadzie uniemożliwia jej przejście i złapania jakiegoś transportu z drugiej strony barykady. Powód? Od kilku tygodni nie mają elektryczności, burza zerwała linie a nikt nie kwapi się przyjechać i to naprawić. Uznali wobec tego, że zablokowanie drogi jest jedyną metodą na wymuszenie jakiejś reakcji ze strony władz.

Tu refleksja – faktycznie w Wenezueli jakość służb publicznych jest fatalna. Policji prawie nie widać a przez jest mało bezpiecznie, śmieci się nie wywozi i walają się po ulicach a infrastruktura robi wrażenie mocno zdewastowanej. To efekt uboczny rewolucji boliwariańskiej Hugo Chaveza stopniowo prowadzącej do rozpadu państwa – jak widać rezultaty rządów socjalistycznych wszędzie są podobne (w końcu Hugo to wierny uczeń Fidela Castro). Być może gdyby El Presidente zatrzymał się na wstępnym etapie reform czyli wzmożonych transferach socjalnych byłoby ok, ale jego próby zdominowania całego państwa doprowadziły do stopniowej degradacji większości instytucji. Dziś w sytuacji tak skrajnych podziałów jak we Wenezueli uporządkowanie kraju będzie bardzo trudne.

Polityczne problemy Wenezueli okazują się dla nas nie lada kłopotem – stoimy na drodze, gdzieś na pustkowiu z setkami innych aut i modlimy się żeby przyjechało pogotowie energetyczne. Mieszkańcy są bardzo zdeterminowani i nie ma szans aby kogokolwiek puścili wcześniej. Przejść się barykady nie da a dróg bocznych nie ma. Pułapka. W końcu po kilku godzinach udaje się naprawić usterki, prąd dociera do domów i mieszkańcy zdejmują blokadę. Ruszamy z ulgą do Mochima.

Podróż w głąb Ziemi śladami Humbolda czyli Cueva de los Guácharos (18)
Podróż w głąb Ziemi śladami Humbolda czyli Cueva de los Guácharos (23)
Podróż w głąb Ziemi śladami Humbolda czyli Cueva de los Guácharos (19)
Podróż w głąb Ziemi śladami Humbolda czyli Cueva de los Guácharos (21)
Podróż w głąb Ziemi śladami Humbolda czyli Cueva de los Guácharos (22)
Podróż w głąb Ziemi śladami Humbolda czyli Cueva de los Guácharos (20)

Polecam. Dojazd nie jest łatwy, lepiej spędzić noc w okolicach samych jaskiń (tuż obok są zaniedbane domki kempingowe).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *