Pingyao. Zastygnięte w czasie

Pingyao – dziś małe, senne miasto (jak na chińskie standardy nawet bardzo małe –  raptem 50 tysięcy mieszkańców) – jest miejscem z wielką historią w tle.

Co ważne – nie jest to tylko opowieść zawarta w dziełach historycznych, możemy ją poczuć dosłownie, intensywnie doświadczyć odwiedzając Pingyao. Dlaczego tak jest ?

Odpowiedź jest prosta – Pingyao to jedno z najlepiej zachowanych, starych miast w Chinach. Ewenement jaki w Państwie Środka nie zdarza się zbyt często – lata najazdów, wojen domowych, rewolucji i szaleństw Rewolucji Kulturalnej zrobiły swoje. Pingyao jakimś cudem zostało oszczędzone, zachowało się w prawie nienaruszonym stanie, stanowiąc idealny wręcz przykład średniej wielkości miasta z czasów dynastii Ming i Qing.

Przyjeżdżamy tu po kilku godzinach nużącej jazdy autobusem  z Wutai, trochę zmęczeni upałem i jazdą po zatłoczonych chińskich drogach. Od razy stajemy przed typowym problemem dla każdego podróżującego w Chinach – jak odnaleźć wybrany przez siebie hotel. Na kontakt językowy nie ma co liczyć – angielskiego jak wiadomo nie zna tu prawie nikt, nasze próby powiedzenia czegoś po chińsku budzą tylko politowanie. Pozostaje pokazywanie napisanej na kartce (oczywiście pismem chińskim) nazwy przybytku, w którym chcemy spędzić noc i modlenie się aby kierowca domyślił się o co nam chodzi. Tu udało się bardzo sprawnie – przy pomocy naszych autobusowych współpodróżnych – przemiłej rodziny z Wuhanu, też zwiedzających Shanxi na własną rękę. Oni akurat znali trochę angielski, zebrany tłumek debatował gdzie może być nasz hotel i po kilku minutach urodzono wspólnie jak mamy dojechać do hotelu.

Pingyao. Zastygnięte w czasie (1)
Pingyao. Zastygnięte w czasie (2)
Pingyao. Zastygnięte w czasie (4)
Pingyao. Zastygnięte w czasie (5)
Pingyao. Zastygnięte w czasie (6)
Pingyao. Zastygnięte w czasie (3)
Pingyao. Zastygnięte w czasie (7)
Pingyao. Zastygnięte w czasie (10)
Pingyao. Zastygnięte w czasie (8)
Pingyao. Zastygnięte w czasie (9)
Pingyao. Zastygnięte w czasie (13)
Pingyao. Zastygnięte w czasie (12)
Pingyao. Zastygnięte w czasie (11)
Pingyao. Zastygnięte w czasie (15)
Pingyao. Zastygnięte w czasie (14)

Po południu ruszamy na zwiedzanie miasta – teoretycznie niewielkiego, ale bilet wstępu (tak – to chińska specjalność, bilety wstępu do całych miast) informuje o 32 punktach jakie możemy wraz z nim zwiedzić.

Wow. Okazuje się, że Pingyao to jedne wielkie muzeum – ale żywe, zamieszkałe wciąż głównie przez lokalnych mieszkańców a nie turystów. Oczywiście coraz to więcej starych rezydencji zamienia się na stylowe hotele (my śpimy poza starym centrum – płacimy może 25% ceny), główna ulica i jej najbliższe okolice stały się już niestety jednym wielkim turystycznym straganem. Ale reszta miasta dalej żyje swoim rytmem, ludzie spotykają się w bramach starych domów, grają na ulicy w karty, madżonga czy go, wszędzie bawią się dzieci, stare babcie sprzedają jakieś pierożki i inne smakołyki. Jest pięknie.

Oczywiście zwiedzamy też konkrety – na przykład bogate miejskie rezydencje,  z których szczególnie słynie Pingyao. Nie ma chyba lepszego miejsce w Chinach aby zrozumieć jak żyli zamożni Hanowie w XVIII czy XIX wieku. Można zobaczyć co najmniej kilka takowych domów, ba nie zwyczajnych rezydencji  a olbrzymich kompleksów mieszkalnych składających się kilkunastu budynków. W każdej z nich wspaniale zdobione domy strategicznie rozmieszczone są dookoła kilku dziedzińców i dosłownie wypełnione pięknymi meblami, obrazami i innymi dziełami sztuki.