Na szlaku kupców Diula. Larabanga, Bole i Banda Nkwanta

Północno-wschodnia Ghana to kraj suchych sawann, tradycyjnych wsi i miasteczek a także… glinianych meczetów. Ich obecność jest o tyle zaskakująca, że region ten leży stosunkowo daleko od głównych ośrodków cywilizacji muzułmańskiej w Zachodniej Afryce – terenów obecnego Mali i północnej Nigerii. Jak więc pojawiły się na tym pustkowiu budowle żywo przypominające pomniejszone kopie wspaniałych, glinianych meczetów Djenne, Timbuktu czy Kano?

Jeżdżąc po północnej Ghanie i odnajdując kolejne  ukryte arcydzieła architektury banco próbujemy znaleźć odpowiedź na to pytanie. Naszą podróż zaczynamy od miejsca, które jest najbardziej znane w tym regionie czyli meczetu w Larabandze. Przyczyny popularności są dosyć oczywiste – ta wspaniała gliniana budowla położona jest tuż obok Parku Narodowego Mole, dotarcie do niej nie wymaga zorganizowania sobie prywatnego transportu. Możemy go podziwiać jedynie z zewnątrz – nie-muzułmanie nie mogą wchodzić do środka świątyni. Ta zasada w Ghanie bynajmniej nie jest wszechobecna (w kilku meczetach wpuszczono nas) – ale niestety dominuje w większości muzułmańskich krajów Afryki Zachodniej. Trafiamy na czas popołudniowej modlitwy – do świątyni zmierzają pięknie ubrani mieszkańcy Larabangi. Mamy więc szansę na dyskretne zrobienie kilku zdjęć, co normalnie nie jest łatwe. A szkoda bo ludzie mieszkający na północy Ghany mają już sahelijski  sznyt i pięknie się ubierają. Sam meczet jest bardzo stary – zgodnie z podaniami został zbudowany w 1421 roku a jego fundatorem był kupiec Diula Ayuba.