Lake Ziway – Aleja Marabutów

Wysyceni widokami klasztorów i hipopotamów jedziemy do małego portu rybackiego, kolejnej atrakcji Ziway. Lokalni rybacy z plemienia Zaj wyładowują i oprawiają tutaj ryby – jest głośno, hałaśliwie i… śmierdząco. Przybywają też kupcy z okolicznych miejscowości aby zaopatrzyć się tutaj w słynne tilapie, z których słynie Jezioro Ziway. Jednak nie tylko oni mają chrapkę na ryby …

W porcie napotykamy na niespotykane zjawisko – dziesiątki wielkich marabutów swobodnie przechadzających się pomiędzy pracującymi ludźmi. Marabut afrykański (Leptoptilos crumeniferus) to krewny naszego bociana, wielki (nawet do 9kg), masywny ptak o raczej mało atrakcyjnym wyglądzie. Charakterystyczna dla niego jest pozbawiona upierzenia głowa z wielkim, masywnym dziobem i workiem skórnym na szyi, który wypełnia się jedzeniem. Ptaki te żywią się głównie padliną, polują też chętnie na ryby i inne mniejsze zwierzęta – ich apetyt wydaje się być nienasycony. Co ciekawe mogą być niebezpieczne dla ludzi – w końcu tak potężny dziób może boleśnie zranić.

Ziway – Aleja Marabutów slider 1

Port w zasadzie jest przez nie opanowany – każdy strzęp ryby jest przez nie pożerany w błyskawicznym tempie.  Ludzie żyją z marabutami w swoistej symbiozie – nie trzeba niczego czyścić czy wywozić śmieci, marabuty w zasadzie chętnie zjedzą wszystko. Trzeba tylko trochę uważać żeby im się nie narazić – zezłoszczone potrafią być naprawdę groźne, kilka razy obserwowaliśmy marabucie bójki i wyglądało to całkiem konkretnie. Wniosek – nie narażaj się marabutom 😊

W porcie marabuty co prawda rządzą, ale nie są tam jedynymi ptasimi gośćmi. Spotykamy całe stada czapli białych (Ardea alba), czapelek złotawych (Bubulcus ibis), ibisów czczonych (Threskiornis aethiopicus), warug (Scopus umbretta) a nawet wspaniałych bielików afrykańskich (Haliaeetus vocifer). W okolicznych zaroślach aż kłębi się od mniejszych ptaków – różnych czajek, kaczek i gęsi. W końcu do brzegu przypływa stado przepięknych pelikanów baba (Pelecanus onocrotalus) są dosłownie na 2-3 metry od nas. Coś zupełnie niesamowitego – prawie w środku miasta czujemy się jak jakimś rezerwacie przyrody.

Tu widać jak bardzo Afryka różni się od Europy –  dzikie zwierzęta wciąż są tutaj czymś normalnym, są  powszechnie spotykane, nawet w pobliżu ludzkich osiedli. To oczywiście nie efekt jakiejś szczególnej ochrony przyrody, bo o tej, poza parkami narodowymi, na Czarnym Kontynencie nie ma raczej mowy. To raczej wyraz wielusetletniego zapóźnienia cywilizacyjnego Afryki i idącego za tym prawie całkowitego braku industrializacji  i urbanizacji. No i rzecz jasna prymitywnego rolnictwa – bez nawozów, środków ochrony roślin czy monokulturowych upraw.  Zmienia się to teraz w błyskawicznym tempie – miasta afrykańskie rosną do monstrualnych wręcz rozmiarów, generalnie Afryka się zaludnia. Modernizuje się rolnictwo, zaczyna tu i ówdzie pojawiać przemysł z prawdziwego zdarzenia. Co to oznacza dla afrykańskiej przyrody ? Pewnie nic dobrego, ale na razie…

Ziway – Aleja Marabutów slider 2

Na razie Królem Ziway jest wciąż marabut !

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *