Długa droga do Dori

Samolot do Paryża – tam długi dzień zwiedzania a raczej przypominania sobie miasta (byłem już tutaj dwukrotnie wiele lat temu). Ze względu na determinację naszego współtowarzysza podróży w 12 godzin przypomniałem sobie tyle ile kiedyś zwiedzałem w pięć dni 😊. Sensu wielkiego to nie miało – ta forma zwiedzania czegokolwiek jakoś mnie szczególnie nie przekonuje. Mało z tego zostaje i jest się głównie zmęczonym. Co sam wyraźnie poczułem pod koniec całego dnia bezsensownego łażenia.

Długa droga do Dori (3)
Długa droga do Dori (4)
Długa droga do Dori (2)
Długa droga do Dori (6)
Długa droga do Dori (1)

Lądowanie w Ouagadougou i pierwsze wrażenia z lotniska – jest gorąco, duszno i wilgotnie.  Terminal lotniska w Ouagadougou raczej bliższy dworcowi autobusowemu gdzieś na zapadłej polskiej prowincji. Samo zaś miasto przypomina olbrzymią afrykańską wieś – ponoć w  Ouagadougou żyje ponad półtora miliona ludzi a wysokich budynków naliczyłem może z 20!

Miejskość to nie jest cecha afrykańska – miasta są tu czymś nowym, przed okresem kolonialnym w Afryce Zachodniej było raptem kilka ośrodków miejskich z prawdziwego znaczenia. W ostatnich latach w związku z rosnącą liczbą ludności (przy bardzo wysokim i wciąż rosnącym przyrostem naturalnym) nastąpiła gwałtowna, niekontrolowana urbanizacja w całej Afryce Subsaharyjskiej. Oczywiście, nie połączona z jakimikolwiek sensownymi inwestycjami w infrastrukturę – efektem jest przeciążenie i chaos miast.