Bangkok. Wat Pho. Wat Traimit

Bangkok w wersji przejazdowej po raz kolejny. Tym razem w przedziwnym połączeniu z odrobiną Malezji i Sumatry, prawie całym Celebesem i solidnym kawałkiem Jawy. Przeloty wyznaczają nam rytm podróży, Bangkok jest tylko punktem tranzytowym. Stąd też i na zwiedzanie stolicy Tajlandii nie mam za dużo czasu. Trzeba wybierać – reszta atrakcji podczas następnej wizyty.

Wat Pho jest celem oczywistym – największy w Bangkoku, drugi najświętszy (chyba jednak tu rywalizację wygra Wat Phra Keaw z swoim ultra-świętym Szmaragdowym Buddą) i chyba jednak najpiękniejszy.

80.000 metrów kwadratowych, kilkadziesiąt budowli i prawie tysiąc posągów Buddy. W ten najsłynniejszy – Wielki Leżący Budda, zwany też Odpoczywającym Buddą –  a może po prostu Buddą Wstępującym w Stan Nirwany. Robi wielkie wrażenie nawet wtedy, gdy sto czy więcej razy widziało się go na wszechobecnych zdjęciach, jest monumentalny i piękny jednocześnie.

Bangkok. Wat Pho. Wat Traimit (5)
Bangkok. Wat Pho. Wat Traimit (3)
Bangkok. Wat Pho. Wat Traimit (2)
Bangkok. Wat Pho. Wat Traimit (6)
Bangkok. Wat Pho. Wat Traimit (1)
Bangkok. Wat Pho. Wat Traimit (4)
Bangkok. Wat Pho. Wat Traimit (7)
Bangkok. Wat Pho. Wat Traimit (8)
Bangkok. Wat Pho. Wat Traimit (9)
Bangkok. Wat Pho. Wat Traimit (10)
Bangkok. Wat Pho. Wat Traimit (11)
Bangkok. Wat Pho. Wat Traimit (12)
Bangkok. Wat Pho. Wat Traimit (13)
Bangkok. Wat Pho. Wat Traimit (14)

To nie jedyna atrakcja Watu Pho. Wihary – pomieszczenia mnichów i czedi (czyli małe stupy) są naprawdę piękne i wspaniale zdobione.  Mnie zachwycają też freski zdobiące ściany świątyń – pełne kolorów, postaci, scen. Formalnie to dżataki czyli historie z życia samego Buddy, de facto często przedstawione są na nich rodzajowe sceny z okresu ich powstawania czyli drugiej połowy XIX wieku.  Oglądamy więc barwne i bogate życie dworu i tajskiej arystokracji, występy pięknych tancerek czy wspólne modlitwy mnichów. Dziewiętnastowieczny Syjam był dziedzicem wielkich kulturowych tradycji – cywilizacji dawnych Indii, tajemniczych państw Monów, wielkiego Angkoru Khemrów, tajskich królestw Sukhotai, Ayutthaya i La Na. Być może właśnie to ta kulturowa siła i zwartość społeczeństwa pozwoliła Tajom obronić niepodległość w czasach, gdy wszystkie okoliczne państwa padły łupem europejskich kolonialistów.

Wat Pho, ku mojemu zaskoczeniu, nie jest szczególnie oblegany przez turystów (co może dziwić w Bangkoku – stolicy turystycznej Azji), są tu za to liczni rozmodleni mnisi i pełni przejęcia buddyjscy pielgrzymi.

Jeszcze bardziej atmosferę zaangażowania religijnego czuć w Wat Traimit, mniej znanej świątyni buddyjskiej, znajdującej się w południowym Bangkoku. Ta z kolei świątynia słynie z wielkiego posągu wykonanego z litego złota i ważącego, bagatela 5,5 tony ! Rzeźba wykonana została prawdopodobnie w XII wieku – w królestwie Sukhotai, potem przeniesiona do Autthaya, ostatecznie w XVII pokryty gliną po to  aby ukryć go przed rabującymi miasto Birmańczykami. I zapomniany na ponad 200 lat! Dopiero w 1954 roku przypadkowo odkryto rzeczywistą wartość posągu ku radości i zdumieniu wiernych buddystów w całym kraju.

W Wat Traimit turystów nie ma w ogóle, za to pełno jest wiernych – Tajowie pomimo nowoczesności swojego kraju pozostali jednak bardzo religijnym społeczeństwem. Buddyzm ma tu wciąż ogromny wpływ i wydaje się wyznaczać standardy ludzkiego postępowania.

Bangkok. Wat Pho. Wat Traimit (22)
Bangkok. Wat Pho. Wat Traimit (25)
Bangkok. Wat Pho. Wat Traimit (26)
Bangkok. Wat Pho. Wat Traimit (21)
Bangkok. Wat Pho. Wat Traimit (24)
Bangkok. Wat Pho. Wat Traimit (23)
Bangkok. Wat Pho. Wat Traimit (27)
Bangkok. Wat Pho. Wat Traimit (28)
Bangkok. Wat Pho. Wat Traimit (31)
Bangkok. Wat Pho. Wat Traimit (30)
Bangkok. Wat Pho. Wat Traimit (29)
Bangkok. Wat Pho. Wat Traimit (32)
Bangkok. Wat Pho. Wat Traimit (33)
Bangkok. Wat Pho. Wat Traimit (35)
Bangkok. Wat Pho. Wat Traimit (34)
Bangkok. Wat Pho. Wat Traimit (36)
Bangkok. Wat Pho. Wat Traimit (37)
Bangkok. Wat Pho. Wat Traimit (38)
Bangkok. Wat Pho. Wat Traimit (39)
Bangkok. Wat Pho. Wat Traimit (40)
Bangkok. Wat Pho. Wat Traimit (43)
Bangkok. Wat Pho. Wat Traimit (41)
Bangkok. Wat Pho. Wat Traimit (42)
Bangkok. Wat Pho. Wat Traimit (44)
Bangkok. Wat Pho. Wat Traimit (45)
Bangkok. Wat Pho. Wat Traimit (47)
Bangkok. Wat Pho. Wat Traimit (46)
Bangkok. Wat Pho. Wat Traimit (48)
Bangkok. Wat Pho. Wat Traimit (49)
Bangkok. Wat Pho. Wat Traimit (50)
Bangkok. Wat Pho. Wat Traimit (51)
Bangkok. Wat Pho. Wat Traimit (53)
Bangkok. Wat Pho. Wat Traimit (52)
Bangkok. Wat Pho. Wat Traimit (54)
Bangkok. Wat Pho. Wat Traimit (55)
Bangkok. Wat Pho. Wat Traimit (57)
Bangkok. Wat Pho. Wat Traimit (58)

Co jednak zaskakujące –  łączy się to bez problemów z pewną dozą zepsucia i nastawienia na przyjemności ciała (i to nie tylko o kulinarnych atrakcjach tu mówimy 😊), z których słynie ten piękny kraj. Cóż – oto osławiona tajska elastyczność.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *